Zakończenie.

Spotkanie z hoteczką nie należy do najmilszych zdarzeń. Lecz spotykamy takie osoby na ulicy. Jednakże wszyscy muszą zmagać się z takimi osobami codziennie. Zapytacie „Czemu? Przecież moja przyjaciółka, moje znajome, moja kuzynka, moja siostra, moja mama nie jest hotką.” Owszem, być może w waszym mniemaniu nie są hotkami, ale w każdej kobiecie jest tak hotka. Tylko u jedynych widać to bardziej, u drugich mniej, a kolejnych w ogóle. I teraz odpowiedzmy sobie na pytanie „Czy inni spostrzegają mnie jako hotkę?”

Ja osobiście pytałam się moich znajomych czy według nich jestem hotką. Odpowiedź była jednoznaczna „nie”. Ale ja osobiście uważam inaczej. Jestem hotką, przyznaję się do tego. Ale u mnie tej hoteczki nie widać. Bo prawda jest taka, że też buźka mi się cieszy jak widzę gołe klaty siatkarzy; też odwiedzam portal ciacha.net i uwielbiam czytać posty o np. Matt Andersonie i jego kuzynce; gdy jestem sama w domu mogę oglądać mnóstwo zdjęć z siatkarzami i kiedy zobaczę tego, którego uważam za przystojnego, zaczyna się głupawka; zdarzają się sny, że jestem w związku z dwudziestoparoletnim siatkarzem, chociaż dzieli nas duża różnica wieku. Ale to tylko moja podświadomość płata mi figle. Chociaż przy moich znajomych i rodzinie nie zachowuje się tak jak Olimpia.
Nie chciałabym mieć męża, który jest ode mnie o dziesięć lat starszy. *Mój mąż może być ode mnie o 7 lat starszy. Więcej, nie.*
Nie płaczę, kiedy dowiaduje się, że któryś z siatkarzy właśnie się zaręczył. *Ja cieszę się ich szczęściem*
Nie składam siatkarzowi propozycji wyjścia na kawę. *I tak wiem, że odmówi*

Nie mówię, że u każdej z nas- kibiców płci żeńskiej- widać hotkarskie zachowanie. Sama musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja tak po cichu myślę, że żadna z nas nie robi takich rzeczy jak Olimpia i nie nazwie siebie hotką. I o to chodzi.

***
To opowiadanie, jest napisane na faktach. Olimpia to tak naprawdę opis mojej znajomej. Karolinka to taka troszeczkę ja. A te wszystkie zdarzenia są prawdziwe.

Wiem, że niektóre osoby uraziło to opowiadanie, więc przepraszam :)
Jeżeli uraził was to zakończenie, to ponownie przepraszam:)
Zrozumcie, że takie jest moje myślenie, wasze może być inne.
To opowiadanie, jest najgorszym, jakie kiedykolwiek napisałam.
Więc to jest już koniec.
Zapraszam na Skąpani w świecie samotności..., gdzie piszę one party, wraz z Dzuzeppe.
Zapraszam również na Markowaną Miłość.
Pozdrawiam :)

Czwórka.

-Mamo, nie uwierzysz!
-Co się stało córcia?
-Bartek ma narzeczoną! Cały czas się z nią obściskiwał, a kibiców miał w dupie! Wołałam go, ale nie raczył podejść!
-Bezczelny. Mówiłam ci jaki on jest.
-Mamuś, mało mnie obchodzi co mówiłaś! Teraz mam poważniejsze sprawy na głowie, niżeli twoja ocena na jego temat!
-To co jest niby takiego ważniejszego, hę?
-Zapytałam się go czy poszedłby ze mną na kawę...
-Dziecko moje drogie! Co ty odpierdzielasz?
-Posłuchaj mnie do końca. Zgodziłby się, ale przeszkodziła mi w tym ta... córka kolegi taty.
-Oli, jeszcze znajdziesz drugiego Kurka!
-Nie byłabym tego taka pewna... Zresztą umówiłabym się z nim, ale zapchlona laska mi to uniemożliwiła!
-Nie wyrażaj się tak brzydko o niej...
-Widziałaś ją?! Ciuchy to wyciągnięte z jakiegoś ciucholandu, ma aparat na zębach i tonę pryszczy...
-Jak będziecie w Jastrzębiu to mi zadzwoń. Cześć!
-Kocham cię, pa.
-Ubranie z ciucholandu, powiadasz?
-Karolina?! Podsłuchiwałaś?!
-Nie... przechodziłam tędy i akurat wyżalałaś się matce, jak to ci przeszkodziłam w umówieniu się z Kurkiem. Uznałam to za ciekawe, więc zostałam i wysłuchałam do końca co masz o mnie do powiedzenia. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy...
-Wal się! Wszystko zniszczyłaś! Wszystko!
-Skoro tak to proszę. Powiedz co o mnie myślisz...
-Jesteś debilką! Wyglądasz jak koń z krzywymi zębami, na meczu zachowywałaś się jak jakieś niedorobione dziecko, masz krzywy ryj i nie jesteś ani trochę ładna! Uważasz się za mądrą, zabawną, miłą, a tak naprawdę jesteś zapatrzoną w siebie suką!
-Jeżeli miało mnie to zaboleć to coś nie poszło po twojej myśli. Mam krzywe zęby, ale aparat ortodontyczny mi je wyprostuje. Zachowywałam się tak na meczu, bo to mój pierwszy mecz reprezentacji w życiu. Przeżywałam to jak każdy normalny kibic, tylko ty siedziałaś jak ta paniusia i gapiłaś się na tyłek Bartka. Nie jestem ładna i dobrze o tym wiem. Jak dorosnę to te wszystkie pryszcze „wyparują”, z wyglądu wypięknieje i będę miała kochającego męża, który będzie mnie akceptować taką jaką jestem. Nie jestem mądra, nie miałam czerwonego paska na koniec roku. Nie jestem zabawna, bo nie umie opowiadać kawałów, ani one mnie nie śmieszą. Nie jestem miła, ale tylko dla niektórych. Zazwyczaj dla tych, którzy są niemili dla mnie, jak ty. Ale nigdy, przenigdy nie miałaś i nie będziesz miała prawa mówić, że jestem zapatrzoną w siebie suką. Nie znasz mnie, nie wiesz jak zachowuję się na co dzień, więc nigdy więcej nie wasz się o mnie tak mówić, czaisz?
-Nienawidzę cię!
Olimpia z płaczę wybiegła ze Spodka. Jej ojciec już na nią czekał. Chwilę później wyszła Karolina. Ojcowie pożegnali się, dziewczyny wymieniły wrogie spojrzenia i każdy pojechał swoim samochodem do Jastrzębia. Mancewicz przez całą drogą płakała. Nie mogła uwierzyć, że Bartek ma narzeczoną. Nie mogła uwierzyć, że Karolina zaprzepaściła jej szansę na „randkę”: z Kurkiem. I nie mogła pojąc dlaczego Karola nic sobie nie zrobiła z jej słów. Zazwyczaj po czymś takim dziewczęta odchodziły z płaczem, ale ta dziewczyna tylko jej odpyskowała.
Olimpia ma wszystko. Ma mnóstwo pieniądze, markowe ciuchy, własny pokój, własną łazienkę, wielki dom, kochających się rodziców, a Karola tego nie doznaje. Jej rodzice są ze sobą pokłóceni i nie zdziwi ją kiedy jej matka złoży pozew o rozwód. Jej rodzina mieszka w małym mieszkaniu, gdzie znajduje się jedna łazienka, pokój dzieli z młodszą siostrą, nie ma szafy pełnej ubrani i nie ma mnóstwo pieniędzy. Ale żyje się jej wspaniale, bo kocha swoich rodziców, siostrę i przyjaciół. A na tych ostatnich zawsze może liczyć. I już nie może się doczekać jak opowie im o Olimpii.

***
cześć i czołem!
wróciłam już z wakacji wypoczęta, w miarę zadowolona
i z pomysłami na nowe rozdziały! Bułgaria jak Bułgaria :)
dalej syf, nic się nie zmieniło od sześciu lat, ciągle to samo.
ale pamiętajmy, że to moja opinia, każdy ma inne zdanie :P
zresztą mieszkałam w wiosce, 20 minut spacerkiem do 
Złotych Piasków, więc może dlatego mam takie a nie inne
zdanie o tym kraju. na klimę nadal ich nie stać, mieszkańcy
nie podrywali mnie (fuck yea!) i niestety, ale Sokołowa nie
spotkałam. aż szkoda :] 
na Przeszłości będzie nowy rozdział więc zapraszam :)
więc jeszcze zaproszę was na coś nowego, może się spodoba :)
Markowana Miłość, coś nowego, posranego, dziwnego... c:
prolog jutro, może dzisiaj, nie ma bladego pojęcia :3
całusy, przytulas i pa ♥
 

Trójka.

Atmosfera w Spodku od zawsze była uważana za wspaniałą. Więc nie można być zdziwionym, gdy przed tą halą zobaczy się ponad 10 tysięcy ludzi w biało-czerwonych koszulkach, z narodowymi flagami na twarzy, szalikami na szyi z napisem POLSKA. W szczególności gdy jest rozgrywany mecz siatkarski. Wiele osób uwielbia uczestniczyć w wydarzeniach, które są w Spodku. Gdyż powtarzam, atmosfera w Spodku jest wspaniała.

Piątego lipca przed tą halą znajdowała się masa ludzi. W tych tłumach można było odnaleźć dwie dziewczyny. Na ciele rudej dziewczyn spoczywała koszulka z numerem 16. Natomiast druga dziewoja posiadała koszulkę z numer 6. Krążyły po całym festynie, rozmawiały ze sobą, robiły sobie zdjęcie. Na twarzy szatynki spoczywał uśmiech. Jednakże był to sztuczny uśmiech. Wydawać mogłoby się, że zaciągnięto ją na ten mecz siłą. Ale ona upierała się, że z własnej inicjatywy pojawiła się w Katowicach. Chcę dopingować naszych siatkarzy, aby godnie reprezentowali nasz kraj w rozgrywkach światowych. I żeby wygrali mecz z USA. Prawda jest niestety inna, bowiem ta nastolatka przyjechała na ten mecz, aby zmanipulować sportowców i ich uwieść. Dokładniej to jednego. Bartosza Kurka.

-Powiedzmy sobie szczerze, że Bartek jest najprzystojniejszym siatkarzem na całym świecie.
-Mnie bardziej interesuje ich gra niżeli wygląd.
-Ale na pewno masz jakiegoś siatkarza, którego uważasz za największe ciacho.
-Nie wydaje mi się. Ja wolę zwracać uwagę na wygląd chłopaków w moim wieku i na takich, którzy są dla mnie osiągalni.
-Przecież siatkarze też są. Trzeba tylko chcieć.
-Proszę cię. Przecież taki dwudziestopięcioletni siatkarz nie spojrzy na taką małolatę jak ja czy ty.
-Mamy piętnaście lat, dziewczyno! Nie jesteśmy małolatami!
-Nie było tematu...
Dla Karoliny to było nie do pomyślenia! Uważała Olimpię z prawdziwego kibica, którego nie obchodzi wygląd siatkarzy, a ty klops! Dziewczyna przez cały czas opowiadała o Kurku, jaki on jest wspaniały, niesamowity, jedyny w swoim rodzaju. Nie obyło się bez skomentowania jego dziewczyny. Olimpia uważała, że jego wybranka serca jest brzydka, stara i ma zmarszczki. Wróblewska miała już tego dość. Kto normalny nawija dwadzieścia cztery godziny na dobę o wyglądzie sportowca?! Nie mówiąc już o Bartoszu Kurku, który jest obiektem westchnień wielu dziewcząt z Polski i nie tylko.
Olimpia nie dawała za wygraną i co chwilę pytała Karę czy uważa Bartka za przystojnego. Dziewczyna zbywała ją, ale ona chciała wiedzieć. Była uparta jak osioł!
-Bartek to taki specyficzny ludek z odstającymi uszami.
-Co proszę?!
-Słuchaj, ja mam o nim takie zdanie ty masz inny. Niech tak zostanie.
Olimpia się zdenerwowała. Bardzo zdenerwowała. Nikt nie ma prawa mówić, że jej Bartek ma odstające uszy i jest jeszcze jakiś specyficzny. Co to w ogóle za słowo!
Obydwie ruszyły do wejścia na halę, gdzie stali ich ojcowie. Całą czwórką zapakowali się do Spodka i ruszyli na swoje miejsca. Gdy znaleźli się w Strefie Zielonej Karolina poprosiła swojego ojca, aby uwiecznił tą wspaniałą chwilę i zrobił jej zdjęcie na tle boiska. Mancewicz podśmiewała się cicho, bo dla niej takie zdjęcia nie mają żadnego znaczenia. Ona woli zrobić sobie zdjęcie z siatkarzem. Wróblewska była wniebowzięta. Boisko miała jak na tacy i wyłapywała każdy aut i boisku. Przez cały mecz targały nią emocje. Był to jej pierwszy mecz w życiu i już w pierwszych minutach spotkania z Reprezentacją Polski wiedziała, że go nie zapomni.

Całe spotkanie minęło we wspaniałej atmosferze. Wszyscy świetnie się bawili i tak jak wiadomo, atmosfera była wspaniała. Dziewczęta po meczu podeszły do barierek, aby zdobyć autografy oraz zdjęcia ze sportowcami. Olimpia stała i wypatrywała cały czas Kurka. Miała nadzieje, że będzie jego jedyną. Myliła się, bowiem siatkarz witał się z kobietą, która na prawej dłoni, na palcu serdecznym spoczywał pierścionek.
-Kara, czy ja mam zwidy?
-Czemu miałabyś mieć?
-Spójrz na tą laskę od Kurka. Dokładniej na jej prawą dłoń...
-Wytęrzając wzrok coś tam widzę...
-Ale na jakim palcu?!
-Serdecznym?
-Czyli jednak nie mam zwid. Jezu dobry, dlaczego teraz?!
-O co ci do cholery jasnej chodzi?
-Oni są zaręczeni. Nie ma ta już dla mnie miejsca.
-Nigdy nie było.
-Było, tylko jak zwykle przegapiłam tą zakichaną okazję! Ale jeszcze nie wszystko stracone.
-Co ty chcesz zrobić?
-Uwieść Bartosza Kurka, rozkochać go we mnie, a potem żyć z nim długo i szczęśliwie.
-Nie z komentuje tego...
-Nie musisz. Panie Bartku! Panie Bartku! Panie Bartku!
-Nie spojrzy się. Jest zajęty swoją narzeczoną.
Karolina specjalnie dała nacisk na słowo narzeczoną. Chciała aby Mancewicz zrozumiała, że jest smarkatą dziewczynką, na którą nigdy, przenigdy Bartosz Kurek nie spojrzy. Olimpia spojrzała się na jej nową koleżankę, nie mogła uwierzyć, że ona to po prostu olewa. Nastolatka go kocha, bardzo mocno i chciałaby być jego jedyną, ale to niemożliwe. Wołała go bardzo długi czas, ale on nie podchodzi.
-Zamknij się, bo i tak nie podejdzie.
-Musi podejść! Nie ma innej opcji! Panie Bartku!
-Cicho bądź...
-Bartek! Bartek, chodź do nas na minutę!
Kurek spojrzał się w ich kierunku. Kiedy zobaczył, że ta ruda dziewczyna błagalnym wzrokiem prosi go, aby podszedł toteż czyni. Gdy pojawił się przy barierkach i rozdał kilka autografów oraz za pozował do zdjęć nadeszła kolej Olimpii.
-Nie, nie, nie! Ty pierwsza Karolino.
-Twoja decyzja. Więc panie Bartku można zrobić sobie z panem zdjęcie i dostać od pana autograf?
-Oczywiście, że tak.
-Teraz ja! Bartek można prosić twój autograf no i oczywiście zdjęcie z tobą?
-Jasne!
-Dziękuję bardzo... a mam takie jedno pytanko. Byłaby możliwość umówienia się z tobą na kawę?
-Nie, żeby coś, ale niezbyt.
-Dziewczyno daj sobie na wstrzymanie.
-Zamknij się Karolina. Naprawdę nie ma żadnych szans? Ani jednej?
-Żadnych.
-Nie zawracaj panu głowy, inni też chcą się z nim umówić na kawę.
-Ty też się zaliczasz?
-Tak Olimpio. Żebyś wiedziała.

***
siema, witam i o zdrowie pytam. :)
mamy pierwszy meczyk w życiu Karolinki.
coś tam z mego pierwszego meczyku
pożyczyłam, ale naprawdę mało. w końcu
wyobraźnia musi pracować :3 zresztą to
widać, bo to spotkanie po meczu jest nierealne.
wreszcie poznałyśmy faceta, który namieszał w
główce Olimpii. no bo powiedzmy sobie
szczerze, że wiele hoteczek ma świra na
punkcie Bartosza :] więc Oli nie może
wyróżniać się z tłumu :D

Warno, Bułgario, nadchodzę!
módlcie się, aby mnie pastuchy nie pożarły.
no sorry, ale skoro Zbychu to worek gówna,
jeżeli Polacy maja ohydne twarze (niech 
spojrzą w lustro...), jeżeli jesteśmy żydowskim
 świniami, to ja nie mam pytań. takie zachowanie
jest karygodne. może i nie jestem kulturalna,
ale w tamtym roku również miałam spotkanie
z Bułgarami i w 2007 roku też. wiem jacy
oni są i mogę ich wyzywać od najgorszych...
ale tego nie zrobię, bo Polska ma najlepszych
kibiców na świecie i niech tak zostanie.
zaś się rozgadałam:c
więc jak to mawia Ewa;
sajonara, bitches ♥

Maniek sobie już wyjechała, więc witam was ja - Dzuzeppe :)
I wreszcie jest mój "specyficzny ludek z odstającymi uszami" . Ale mi się fajnie to wymyśliło :P
A i przy okazji to zapraszam na naszego wspólnego bloga. Zapraszam na 16 na http://the--past--in--the--future.blogspot.com/ 
Buźki :*

Dwójka.

Olimpia siada przed swoim nowiusieńkim laptopem i wchodzi na znany wszystkim portal Facebook. Sprawdza powiadomienia i dowiaduje się, że 60 osób lubi jej nowe zdjęcie, które oddała dwanaście godzin temu. Jest do tego przyzwyczajona. Ma masę znajomych, wszyscy ją ubóstwiają, natomiast ona nie wszystkich. Sprawdza pytania na Asku, gdzie uważana jest za Fejmucha. Oczywiście trzydzieści nowych pytań. Nie odpowiada na nie, bo nie ma ochoty. Czuję się gwiazdą, ale niestety nią nie jest. Na YouTube sprawdza czy jej ulubione wizażystki nie dodały nowego filmiku. Sama chciałaby nagrywać, ale się wstrzymuje. Wie, że to nie jest jakaś tam zabawa, tylko obowiązek. Ostatnią strona jaką sprawdza są Ciacha.net. Ma nadzieje, że redaktorki tego też portalu napiszą coś ciekawego o siatkarzach, a tu lipa. Nigdzie nie pisze, ze Matthew Anderson ma zajebisty tyłek. Że Kurderson, powraca. Że Zbysiu wystąpi w reklamie Lech. Że Wrona wystąpi w nowej edycji X Factor, gdzie będzie brzdąkać na gitarze.
Podchodzi do szafy i ubiera koszulkę z numerem jej ulubionego siatkarza oraz jego nazwiskiem. Poprawia swój perfekcyjnie zrobiony makijaż i włosy. Wpatruje się w swoje odbicie w lustrze i widzi każdy wyprysk, każdą zmarszczkę, każdy pieprzyk. Nie chce wyglądać tak jak teraz. Chce zmienić swój wygląda, chce mieć piękną cerą, żadnych zmarszczek, piękny kształt oczu, nos i ust. Cała chce być do wymiany!
-Oli, zbieramy się.- z zamyślenia wyrywają ją jej tata. Idzie do przedpokoju, ubiera swoje Air Maxy, żegna się z rodzicielką i wychodzą z domu do samochodu, gdzie pokonają trasę Jastrzębie-Zdrój- Katowice. Po drodze córka namawia swego ojca, aby wstąpili na stację paliw Orlen, gdyż chciała napić się herbaty. Raczej chciała dostać kubek ze Zbyszkiem Bartmanem, ale jej wersja jest lepsza. Kupuje również dwie Coca-Cole z imionami jej ulubionych siatkarzy. Jak lans to lans,a co!

Do Katowic przybywają o godzinie osiemnastej. Gdy byli coraz bliżej hali widzieli coraz większą liczbę osób w barwach narodowych. Jednak na dziewczynie nie zrobiło to wielkiego wrażenie. Nie obyło się bez uwiecznienia reklamy Monte, która znajdowała się na jakimś wieżowcu. Znaleźli miejsce na parkingu obok Spodka. Kawałek musieli dojść, lecz to nie był problem. Pan Mancewicz ubrany na biało-czerwono dumnie szedł ulicami Katowic, a jego córka dreptała swoimi krótkimi nogami obok niego. Weszli na teren hali i im oczom ukazały się stoiska z koszulkami, gadżetami w barwach narodowych. Jednak oni mieli już wszystko zakupione. Na oficjalnych koszulkach siatkarzy spoczywały szaliki. Na policzkach ojca Olimpii były namalowane flagi, ale dziewczyna ich nie miała. Nie chciała zniszczyć swojego makijażu, przecież musiała jakoś wyglądać. Chodzili przed halą w Katowicach, oglądali przeróżne stoisku, na zdjęciach uwieczniali te wspaniałe momenty. Nagle pan Krzysztof spotkał swojego kolegę, który wraz z córką mają miejsca obok jego miejscówek.
-Cześć Jacek! Jak fajnie, że jesteście!
-Szczałeczka Krzysiu! Jesteśmy, zwarci i gotowi do kibicowania! Trzeba pokazać, kto najlepiej kibicuje w Polsce!
-No oczywiście! Jastrzębie będzie rządzić na dzisiejszym meczu.
-Tak ogólnie. To moja córa Karolina.
-Dzień dobry.- dziewczyna podała mu rękę.
-Dzień dobry. A to moja córka, Olimpia.
-Dzień dobry.- dziewczyna podaje rękę panu Jackowi i odwraca się do Karoliny.- Hej, mam nadzieje, że się dogadamy.
-Cześć. No mam nadzieje.- podaje jej dłoń, ściska ją i wraz z nową koleżanką zapoznają się.

Karolina siada przed swoim zasłużonym laptopem i wchodzi na cieszącego się popularnością Facebooka. Sprawdza powiadomienia i cieszy się, że te 30 osób lubi jej profilowe zdjęcie. Nie zna wielu osób, dlatego jej liczba znajomych wynosi 300 znajomych. Przynajmniej prawdziwych znajomych, których zna i toleruje. Następnie sprawdza powiadomienia na Asku i tu może czuć się zawiedziona. Praktycznie nikt nie zadaje jej pytań, oprócz jej przyjaciółek, które robią to raz na jakiś czas. Na YouTube sprawdza czy jej ulubione gamerzy nie dodali nowego filmiku. Lubi grać w gry komputerowy i nie wstydzi się tego. Jednak robi to z umiarem i nie siedzi dwadzieścia cztery godziny przed komputerem i nie rozwala klocków w MineCrafcie. Dba o swój wzroku, przynajmniej próbuje dbać. Ostatnią strona jaką sprawdza jest Siatkówka w obiektywie. Tam z wielką chęcią czyta o karuzeli transferowej, o wynikach meczów innych zespołów, wywiady różnych sportowców.
Podchodzi do szafy i ubiera koszulkę z numerem 16 i nazwiskiem Ignaczak. Idzie do toalety załatwić swoje potrzeby, umyć zęby i z wielkim uśmiechem an twarzy idzie na przedpokój. Wreszcie pierwszy raz w życiu pojedzie na mecz Reprezentacji Polski, odśpiewa z całą Polską hymn, zobaczy naszych reprezentantów na żywo, będzie mogła do nich podejść i poprosić o zdjęcie oraz autograf. Niby to nic specjalnego, bo to samo jest podczas meczy Jastrzębskiego Węgla, ale dla niej to jest coś wielkiego. Na stopy zakłada sandały, żegna się ze swoją mamą, który życzy wojej córce i mężowi świetnej zabawy, po czym obiecuje, że będzie uważnie patrzeć czy przypadkiem nie są w telewizji. Wychodzą z mieszkania do samochodu i odbędą trasę Jastrzębie-Zdrój- Katowice.

W Katowicach pojawili się po godzinie osiemnastej. Widzieli wiele osób, którzy byli ubrani i wymalowani w barwy narodowe. Dziewczyna była zachwycona, nigdy nie widziała czegoś takiego. Stanęli na parkingu, od którego było troszkę daleko do Spodka, ale to nie robiło im przeszkody. Pan Jacek miał na sobie czerwoną koszulkę i szczęśliwy szedł do Spodka wraz ze swoją córką. Z jej twarzy nie schodził uśmiech a im bliżej byli hali, te uśmiech powiększał się. Gdy pojawili się na terenie hali zobaczyli stoiska z koszulkami, gadżetami w barwach narodowych. Zakupili dwa szaliki i trąbkę. Wcześniej namalowali sobie flagi na policzkach, więc nie musieli płacić dziesięć złotych za pomalowanie. Chodzili przed halą w Katowicach i zachwycali się zdjęciami siatkarzy. Karolina poprosiła swojego tatę, aby zrobił jej zdjęcia przy fotografiach siatkarzy, na tle Spodka. Swojemu ojcu również zrobiła zdjęcia, aby nie był poszkodowany. Jedyne co ją strasznie denerwowało to koszulki. Przed Spodkiem, aż roiło się od koszulek z nazwiskiem Kurek i Bartman. Dziwi się czy zabrakło koszulek z innymi siatkarzami, czy te dziewczyny wielbią to dwójkę? Stawiała na drugą opcję. Nagle jej tata spotkał swojego kolegę z pracy. Był on ze swoją córką, która miała na sobie koszulkę od których, aż się roiło.
-Cześć Jacek! Jak fajnie, że jesteście!
-Szczałeczka Krzysiu! Jesteśmy, zwarci i gotowi do kibicowania! Trzeba pokazać, kto najlepiej kibicuje w Polsce!
-No oczywiście! Jastrzębie będzie rządzić na dzisiejszym meczu.
-Tak ogólnie. To moja córa Karolina.
-Dzień dobry.- dziewczyna podała mu rękę.
-Dzień dobry. A to moja córka, Olimpia.
-Dzień dobry.- dziewczyna podaje rękę panu Jackowi i odwraca się do Karoliny.- Hej, mam nadzieje, że się dogadamy.
-Cześć. No mam nadzieje.- podaje jej dłoń, ściska ją i wraz z nową koleżanką zapoznają się.
***
yo!
cholernie mieszam czasy :c mój błąd.
jeżeli źle napisałam jakieś słowa, przepraszam :c
nie jestem świetnym pisarzem. ja w ogóle nim
nie jestem. więc tak, coś ze mojego meczu
się tu pojawiło :) nie jestem zadowolona z 
rozdziału. wydaje mi się, że jest napisany z nudów,
braku weny. zresztą sami ocenicie :P
pytacie się mnie kiedy będą  nowe rozdziały.
chciałabym je dodawać systematycznie, czyli 
w piątek. jak nie w piątek to pojawi się w sobotę :3
dobra, ja się z wami żegnam, bo jutro będę bawić
się na weselisku. miejmy nadzieje, że nie zapomniałam
jak się tańczy cha-che, rumbę, tango, walce! :]
pozdrawiam was, czy jak to ma w zwyczaju
powiadać mój tata;
SZCZAŁECZKA! ♥

Jedynka.

Olimpia staje przed lustrem i patrzy się na swoje odbicie. Mniema się za brzydką, chociaż wszyscy uważają inaczej. Uważa, że piękna jest tylko wtedy, gdy ma na sobie tonę makijażu. Zaczyna swój codzienny rytuał, czyli długą kąpiel. Myje się bardzo dokładnie swoim ulubionym malinowo-czekoladowym żelem pod prysznic. Chcę wszystkich powalać swoim zapachem. Na jej włosach spoczywają przeróżnej maści szampony, odżywki, maski. Jej włosy muszę być perfekcyjne, nie wyobraża sobie, aby miała rozdwojone końcówki lub coś pod ten deseń.
Kiedy kończy maczać się w wodzie, okrywa się ciepłym ręcznikiem. Wyciera całe ciało z każdej kropli wody. Aksamitny ręcznik delikatnie muska każdy skrawek ciała dziewczyny. Gdy Olimpia jest już sucha nakłada na siebie balsamy. Poczynając od stóp, kończąc na twarzy. Kiedy kosmetyki wchłonęły w jej skórę, ubiera swoje ciuchy, które zawsze przygotowuje dzień wcześniej. W końcu musi być perfekcyjna. Czuje miętową woń wydobywającą się z jej jamy ustnej.
Podczas gdy na jej ciele spoczywają ubrania drogich marek, może nakładać na siebie makijaż. Spędza pół godziny na niszczeniu swojej młodej cery przeróżnymi kosmetykami. Potem używa drogich perfum, aby roznosił się za nią godny podziwu zapach. Zajmuje jej to tak dużo czasu, ponieważ chce być idealna w każdym calu.
Po bardzo długim czasie jej postać wyłania się z łazienki. Jej rodzice siedzą w salonie i oglądają poczynania siatkarzy z innych krain geograficznych. Dziewczyna dosiada się do nich i patrzę tępo w ekran telewizora. Jej ojciec komentuje w każdy możliwy sposób działania sportowców, a ona siedzi cicho i nic nie mówi. Starszy przyzwyczaił się, że jego córka podczas rozgrywek nie komentuje gry siatkarzy. Myśli, że jego córka wszystkie emocje chowa w sobie.
Jednak jest w błędzie, bowiem jego córka ma pojęcie zerowe o tym sporcie. Dziewczyna była mnóstwo razy na meczach tego wspaniałego sportu, więc dlaczego do tej pory nie zna zasad? Gdyż woli zajmować się urodę i muskulaturą siatkarzy, a nie wynikiem meczu. Na mecze jeździ, aby sprawić swojemu tacie radość. Po meczu zazwyczaj schodzi do sportowców prosząc o autograf i zdjęcie. Jednak ta dziewczynka ma w głowie urojone inne plany. Nieprzyzwoite plany. Ten scenariusz jest skierowane do jednego siatkarza, wysokiego, ponad dwudziestoletniego.

Karolina staje przed lustrem i patrzy się na swoje odbicie. Jest zadowolona ze swojego wyglądu. Na jej twarzy maluje się uśmiech, którego niejedna dziewczyna jej zazdrości. Nie potrzebuje tony makijażu, aby być piękną. Wystarczy to jaki ma charakter i podejście do życia. Dziewczyna wchodzi pod prysznic i opłukuje się z brudu, który naniósł się na jej skórę podczas snu. Czuje zapach swojej ulubionej kostki mydła. Woń róż roznosi się w całe łazience, a dziewczę nakłada na swoje włosy zwykły, niedrogi szampon. Potem spłukuje pianę, która utworzyła się na rudej czuprynce. Owinięta ręcznikiem wychodzi spod prysznica. Wyciera się w ekspresowym tempie, a chwilę potem na jej cielę spoczywają ciuchy, które szybko z rana wygrzebała z szafy. Myje zęby bardzo dokładnie, aby żadne resztki po dzisiejszym śniadaniu nie pozostały w aparacie ortodontycznym.
Jej lustrzane odbicie mówi, aby dzisiaj się nie malowała. Ma za piękną cerę i urodę, aby oszpecać się kosmetykami. Ona i tak maluje sobie oczy eyelinerem i nakłada na rzęsy tusz. Ma taki kaprys i jak każda kobieta chce go spełnić. Na swoją skórę nanosi mgiełkę, którą używa już prawie rok i nadal ją uwielbia.
Mała kobieta słyszy z drugiego pokoju jak jej ojciec coś głośno komentuje. Na początku stawia na piłkę nożną lub coś pod ten deseń. Jednakże gdy słyszy słowo jakże plasujesz, jak na zawołanie pojawia się w salonie i z oczami jak spodki patrz się w ekran telewizor. Zapomniała, że dzisiaj oprócz Polski, mecze rozgrywają też inne kraje. Była tak podekscytowana, że to właśnie dzisiaj pojedzie na swój pierwszy mecz reprezentacji Polski, że zapomniała o rozgrywkach reszty krajów. Usadowiła się na podłodze, a plecami opierała się o kanapę. Zawzięcie kibicowała Rosji, chociaż wiedziała, że to groźny przeciwnik. Lecz wierzyła, że Polscy siatkarze w razie czego dadzą sobie z nimi radę. Ojciec dziewczyny był dumny, że jego córka odziedziczyła zainteresowanie tym sportem. Nie piszczy na widok sportowców, tylko zawsze komentuje ich grę. Nie patrzy się na ich wygląd, tylko na to co prezentują na boisku. Interesuje się światem siatkówki, ale nigdy nie ciekawiło ją życie prywatne siatkarzy. I to z niej każdy prawdziwy kibic powinien brać przykład.

*** 
hej :]
przepraszam za długość :c
przegraliśmy. bywa. całe moje wyżalenia możecie
przeczytać na nowy rozdziale Przeszłości. :)
żeby nie było, w tym rozdziale chcę, abyście poznali
bohaterki. i od razu mówię. nie mam nic do kobiet,
które bardzo dbają o swoją urodę. ja też używam
wszelkie balsamy itp. c: każdy ma prawo dbania 
o siebie, jednak mi najbardziej chodzi o sam 
moment meczu. jak widzicie, Karolina będzie na 
swym pierwszym meczu i nie będę opisywać mojego
meczu coś znajdzie się z meczu w Spodku. :3 nie 
bądźcie źli. także już nic więcej nie piszę.
do następnego. pozdrawiam. pa ♥

Wprowadzenie.

Jak zachowuje się prawdziwy nastoletni kibic w wersji żeńskiej?
Ubiera koszulkę z jej ukochanego klubu, z numerem zawodnika, którego uważa za swojego idola. Uwielbia postawę na boisku i grę tego sportowca. Na jej szyi spoczywa szalik w tych samych barwach co koszulka. Podczas rozgrywek głośno kibicuje swojej drużynie, nie pojedynczym siatkarzom, tylko całemu zespołowi. Nie potrzebuje znajomych, żeby pojawić się na halę. I tak spotka tam masę kibiców, którzy również kibicują jej ulubionemu klubowi.
Jednak są też takie młode kobiety, które nie potrzebują koszulek i szalików, aby kibicować swojej drużynie. Wystarczy, że założą zwykłą bluzkę i przyjadą na halę, gdzie będą zawzięcie kibicować swojej rodowitej drużynie. Zedrą swoje gardła, tylko po to, aby ich klub wygrał.
Są również tacy ludzie, którzy nie mają możliwości oglądać meczu na żywo, dlatego korzystają z telewizora. Mimo to zagorzale kibicują i trzymają kciuki za swoją ulubioną drużynę, jak prawdziwi kibice.
Lecz są też inni „kibice”. Zapewne każdy z was spotkał się z taką nastolatką, którą nazywają hoteczką. Jeżeli nie to przybliżę wam ich sylwetkę, a wtedy z pewnością uznacie, że słynne hotki spotykacie nawet na ulicy.
1. Wie o danym sportowcu wszystko, oprócz jego pozycji na boisku, numeru z jakim gra i jaki klub aktualnie reprezentuje.
2. Nie zna podstawowych zasad danego sportu.
3. Wzdycha do każdego sportowca.
4. Na mecze chodzi, aby komentować wygląd sportowców.
5. Nienawidzi drugiej połówki swojego ulubionego (pod względem wyglądu) sportowca.
6. Uważa się za kibica, a nim nie jest.
Teraz odpowiedzcie sobie szczerze, spotkaliście kiedyś taką durną dziewczynkę, która w wieku 13-16 lat ma tonę tapety na twarzy, ubiera wielkie dekolty, marzy aby być żoną 25-letniego siatkarza i na każdym meczu piszczy kiedy zobaczy „swojego” Apolla? Ja też taką spotkałam.
Wiadomo, każda kobieta przywiązuje wagę do wyglądu i może powiedzieć, że dany sportowiec jest przystojny, ale ludzie, na Boga! Przecież taka 40-letnia kobieta nie zakocha się na zabój w tym urodziwym sportowcu, nie będzie piszczeć na jego widok, nie będzie marzyła, aby spędzać z nim upojne noc i nie będzie za wszelką ceną walczyła, żeby cyknąć sobie z nim jedną, nieprzyzwoitą fotkę.
Za to w mózgach tych małolat takie scenariusze to normalka. Zazwyczaj sportowcy takie dziewczynki olewają, ale jedna hoteczka nie dawała się i za wszelką cenę dążyła do wyznaczonego przez nią celu. Nie będę przedłużać, po prostu przedstawię wam 15-letnią Olimpię Mancewicz. 
*** 
Witam na nowy blogu :]
moim marzeniem jest, aby ten blog nie ciągnął się jak flaki z olej, ale zobaczymy jak to będzie. chciałam spróbować czegoś innego, odmiennego, nowego. zobaczymy jak to będzie. czekam na konstruktywną krytykę.
Pozdrawiam cieplutko ♥